Oj, jest równowaga we wszechświecie. Po ubiegłym ciężkim tygodniu, kiedy nawet do toalety nie chodziłem sam, a nic nie robiłem tylko jak spałem, a spałem i tak niewiele, ten tydzień upływa pod znakiem kurewskiej zamuły. Zupełnie jak w polskim filmie, nic się nie dzieje. Najpierw od 9 do 17 siedzę sam w pracy, póżniej od 17 do zaśnięcia siedzę sam w domu. W sumie fajnie. Niedługo wszyscy się zjadą i znowu będzie wir, więc kilka dni odpoczynku dobrze mi zrobi.
Aha, dowiedziałem się dzisiaj w pracy, że jestem nonszalancki. Uwierzycie???