Sunday, 14 April 2019

Hungry for art

Rzadko kiedy się dzieje aż tyle, żeby blog nie nadążał za rzeczywistością. Bywały długie okresy kiedy to blog wymagał od rzeczywistości, żeby w końcu stało się coś wartego uwagi, ale w drugą stronę to dosyć rzadkie. Przynajmniej ostatnio. Stąd dzisiaj jeszcze skok wstecz do Mediolanu, gdzie obok zaspakajania głodu na pizzę, starałem się pokryć nieco zapotrzebowanie na wyższe potrzeby. Uniesienia były tak wielkie, że nie starczyło już sił na "Ostatnią wieczerzę" da Vinci. Apetyt był duży, ale bałem się, że takie dzieło zadziała jak opłatek miętowy po zbyt obfitym posiłku.



 















Soundtrack pomediolański: Autechre - "Unitilted"

Wednesday, 10 April 2019

Po sen

To miał być spokojny weekend w kryjówce nad Wartą, a znowu się nachodziłem. Pracuję na odznakę piechura czy coś takiego. Nie było mnie w stolicy Wielkopolski jakieś 15 lat. Nie wiem jak to się stało, że tak nagle przeleciało tyle lat.






Sunday, 7 April 2019

Born romantic

Spacerując po Mediolanie poprzez kraty w chodniku dojrzeć można było drugie, podziemne miasto. Niekiedy dosyć płytkie, ale czasami sięgające nawet kilku pięter w dół. Podobno ogrody, umieszczane tam często na dachach kamienic, służą wyłącznie odwróceniu wzroku ciekawskich od skarbów jakie kryje ta mroczna kraina. Podróże kształcą.







Thursday, 4 April 2019

Maraton zwiedzenia

Tym razem Mediolan. Trasę maratonu udało się przebiec w niecałe 3 dni. Meczu jak zwykle nie zobaczyłem. Zobaczyłem za to sporo pizzy, błyskotek oraz sztuki. Tej ulicznej i w muzeach. Widziałem jeszcze wiosnę i sporo ładnych ciuchów. Było również tradycyjne oglądanie rachunków, na wypadek gdyby kelnerowi się pomyliło.





Tuesday, 26 March 2019

300

To już 300 postów. Trochę się wymknął spod kontroli ten pomysł z pisaniem bloga. Nie sądziłem, że będzie mi się tyle chciało. W sumie to czasem mi się nie chce. Rozważam wtedy czy nie przeskoczyć na Instagram, gdzie mógłbym dalej wrzucać fotki i nie tracić czasu i energii na wymyślanie tekstów, których i tak nikt nie czyta (za wyjątkiem niemieckich botów, które najczęściej odwiedzają ten blog). Potem jednak myślę sobie, że skoro już tyle napisałem to nie mogę tak po prostu przestać pisać. Wypadałoby to jakoś mądrze zakończyć, podsumować, spiąć klamrą, żeby całość miała jakiś sens. Niestety, na to zupełnie nie mam pomysłu, więc póki co będę pisał dalej. Przykro mi jeśli kogoś rozczarowałem.

Sunday, 17 March 2019

Tydzień w piekle

Nie mam tu na myśli zabawnego paradokumentu o tenisistach. Najpierw pracomierz wskazał poziom "niewolnik", a potem przyszedł wirus i zmiótł wszystko. Nie złożyło mnie tak od dobrych kilkunastu lat. Przez ponad tydzień istniała tylko choroba. Praca, życie rodzinne, zainteresowania, wszystko zeszło na dalszy plan, właściwie zniknęło. Zamieniłem się w (mało) mobilny śmietnik na lekarstwa. Z dostępnych rozrywek miałem tylko: sen, ból i przymusową dietę.




Saturday, 23 February 2019

Sobota rano

Przede mną weekend. Biorąc pod uwagę, że mamy już koniec lutego przede mną również wiosna. Przyszłość maluje się więc różowo. To najciekawsza rzecz jaka mi przyszła do głowy w sobotę rano. Pisanie przez cały tydzień zawodowo, skutkuje zupełnym brakiem weny do pisania dla przyjemności. Ale nie ważne. Mam już cztery linijki. Teraz jeszcze dodać jakieś badziewne zdjęcie i post gotowy.