Monday, 17 April 2017

10 lat

Dokładnie 10 lat temu zacząłem pisać bloga. Byłem wtedy ciekawy na ile pisania starczy mi zapału. Na szczęście okazało się, że samozaprcie to moje drugie imię, dlatego mogę od dekady zaśmiecać sieć swoimi przemyśleniami i zdjęciami z komórki. Gdyby ktoś zapytał mnie o największą różnicę pomiędzy dniem dzisiejszym, a 17 kwietnia 10 lat temu powiedziałbym, że wtedy była znacznie lepsza pogoda. Jako ilustracja do dzisiejszego postu zdjęcia z ostanich 10 lat, które zawsze chciałem wrzucić, ale nie było okazji.









Wednesday, 12 April 2017

Niezły

Szast prast i pół roku zimy za nami. Czas zmieniony już na ten lepszy, dlatego jest go więcej na włóczenie się po parkach, placach zabaw, oglądanie szkieletów lalek i domków dla dinozaurów oraz inne rozrywki. Zrobiłem też drugie podejście do dziennika Tyrmanda. Zastanawiam się czasem, czy potrafiłbym tak jak on dokonywać wnikliwej analizy swoich codziennych przeżyć. Wystarczy jednak rzut oka na bloga i już wiem.







Saturday, 18 March 2017

Nie jak w garncu

Ostatnio raczej spokojnie. Nudy nie ma, iskier i fajerwerków też nie. Nadrabiam zaległości towarzyskie, czytelnicze i serialowe.



Sunday, 26 February 2017

Ferie

W związku z wyjazdem córki na ferie miałem odpoczywać, a znów (jak w piosence wiadomo kogo) byłem niegrzeczny. Na szczęście już wróciła, więc zacznę się trochę pilnować. Jeśli chodzi o wycieczki krajoznawcze to byłem na Białołęce i w Łodzi. Poza tym niewiele ciekawostek. Pozdrawiam zimę środkowym palcem.




Sunday, 5 February 2017

Zimowe rzeczy

Zima w pełni, więc do standardowego zestawu zajęć dochodzi jeszcze cała masa rzeczy, które mogę robić tylko w zimie, takich jak: jazda na łyżwach, marznięcie, jazda 30 km/h po nieodśnieżonych drogach krajowych i wojewódzkich, łapanie równowagi na oblodzonym chodniku, oddychanie smogiem czy czekanie na wiosnę.

Soundtrack rozgrzewający: The Soft Pink Truth - "Why Do The Heathen Rage?"



Friday, 6 January 2017

Soon you'll be wearing my sword like a shish kebab

Za oknami mróz, a ja po prawie 20 latach powróciłem na Małpią Wyspę, gdzieś na Karaibach. Jak się okazuje dzieła wybitne pozostają takimi pomimo upływu czasu (albo tak działa siła sentymentu). I tak błąkam się wieczorami, wdając się w pyskówki z przypadkowo napotkanymi piratami. Wiadomo przecież, że prawdziwa sztuka walki polega na czymś innym niż machanie zaostrzonym kawałkiem metalu. Poza tym święta i tradycyjny noworoczny (choć tym razem spontaniczny) wypad na zachód.



Sunday, 18 December 2016

Święta, święta i przed świętami

Pierwszy raz w życiu nie ruszam się nigdzie na święta. Zostaję w hq i nawet choinkę i bombki kupiłem. Ciekawostek zero. Odliczam dni do końca zimy, która się jeszcze nie zaczęła.