Moje życie ostatnio składa się głównie z pracy i bólu gardła. W związku z tym nie mam zbyt wiele ciekawego do napisania. Właściwie to nic ciekawego. Nawet obrazek wklejam z zeszłego roku, bo nie mam nowego.
Soundtrack dla ludzi pracy: Jaakko Eino Kalevi - "Jaakko Eino Kalevi"
Monday, 15 February 2016
Tuesday, 26 January 2016
30 lat pomiarów czasu
Za oknami jeszcze ciemno. Mama budzi mnie do przedszkola. Jem kanapkę i ubieram się siedząc na granatowym fotelu w swoim pokoju. Na kalendarzu jest 26 stycznia 1986 r. Pierwsza zarejestrowana (a przynajmniej zapamiętana) przeze mnie data. I tak rozpoczęło się kolejne obok jedzenia i oddychania nigdy niekończące się hobby. No dobra, prawie niekończące się. Na studiach nie zaprzątałem sobie głowy mierzeniem czasu i na emeryturze też nie mam zamiaru. Tymczasem odliczam dni do weekendu.
Soundtrack na pomiary czwartego wymiaru: Heidi Lord - "English Electric"
Soundtrack na pomiary czwartego wymiaru: Heidi Lord - "English Electric"
Sunday, 10 January 2016
Od +14 do -14
Tytuł najlepiej podsumowuje tzw. okres świąteczny. Najpierw było ciepło. Potem było zimno (nawet bardzo). W międzyczasie zaliczyłem 5 wigilii (z czego 4 firmowe i jedną prawdziwą) i pasterkę ("prawdziwą"). Naładowałem się energią z pręgierza, a następnie rozładowałem się z energii tak gdzieś w okolicach sylwestra (plus minus kilka dni), co w ogólnym rozrachunku oznacza, że wszedłem w Nowy Rok z zerowym bilansem energetycznym (czyt. zero energii na cokolwiek). Na szczęście jak to mówią: "musieć to móc".


Monday, 7 December 2015
Ruff ride
Wpadłem na ułamek sekundy do górskiej kryjówki. Przemknąłem tak szybko, że chyba nikt mnie nie widział. No może poza panią ze stacji benzynowej, która ujrzała mnie w retrospekcji z początku lat dziewięćdziesiątych.
Sunday, 22 November 2015
Ferie jesienne
Thursday, 5 November 2015
Logon rock witch
Ostatnio dużo po mieście biegałem. Może nie jakoś bardzo dużo, ale też nie mało. I to chyba tyle z
ciekawostek. A! I jak już tak biegałem to słowiański przykuc ćwiczyłem. I na
Starym Mieście byłem. 2 razy. Czyli normę na dwa lata wyrobiłem. I na
Powązki zaszedłem. Po pańską skórkę. Więcej grzechów nie pamiętam.
Dziś obrazki falliczne. Mój psychoterapeuta kiedyś wyjaśni dlaczego.
Dziś obrazki falliczne. Mój psychoterapeuta kiedyś wyjaśni dlaczego.
Wednesday, 7 October 2015
Przesilenie
Koniec lata spędziłem w heimacie. Nizina Mazowiecka próbowała mnie zatrzymać organizując mały piknik na autostradzie, na szczęście udało mi się jakoś wymknąć. Po przyjeździe od razu zabrałem się za nadrabianie zaległości towarzyskich. Z uwagi na ograniczone możliwości czasowe i nieograniczone możliwości towarzyskie przypominało to jednak bardziej speed dating. Potem szybki skok do Kotliny na szefowskie wesele (było szampańsko bo wszystkie fotki mam poruszone). Na drugi dzień reaktywacja żurem i piwem oraz impreza urodzinowa Niebejbi w ramach poprawin. Potem już tylko długie odsypianie. I walki jaszczurek. I targi miodu. I powrót na niziny. I remont, ale to już zupełnie inna historia.
Subscribe to:
Posts (Atom)






















