Sunday, 9 June 2019

Praca jako żywioł

Praca przypomina nieco siły natury, które człowiek bezskutecznie próbuje okiełznać. Kiedy wydaje się już, że (nad)ludzki trud przynosi efekty, że udało się już ujarzmić potwora i wszystko jest pod kontrolą przychodzi tornado (albo tsunami) i zostawia po sobie tylko pobojowisko. Tak mniej więcej wyglądały moje ostatnie dni życia zawodowego. Najpierw pożar, teraz zgliszcza. Na szczęście już za tydzień krótkie wakacje. Posprzątam ile się da, a potem się zobaczy.


Thursday, 30 May 2019

Nielicha wycieczka

W ostatni weekend większą grupą tj. kilka osób i jeden pies wybraliśmy się na spotkanie z nielichą architekturą. Część wycieczki, w tym pies, porażona rozmachem dzieła pozostała po bezpiecznej stronie bramy. Pozostała część kontemplowała już z bliska, wsłuchując się w grające przyjazną melodię dzwony, przywodzące nieco na myśl katedrę z pierwszego Fallouta. Porażeni skalą, przepychem, kondensacją cech narodowych i poziomem dla mecenasów opuściliśmy to miejsce za szybko, z poczuciem niedosytu, ale uwierzcie, nie dało się tego wszystkiego przyjąć na raz. I to nieprawda, że nie ma tam fajnych pamiątek. Ci, którzy tak twierdzili, zostali z niczym.





Monday, 20 May 2019

W przerwie meczu

Ostatnio żyłem głównie emocjonującą końcówką sezonu Ekstraklasy. Resztę czasu, z braku lepszych zajęć spędzałem nadrabiając zaległości filmowo-serialowe oraz na placach zabaw. Bardzo to wszystko ciekawe, co napisałem.




Friday, 10 May 2019

Malta po raz drugi

Drugi raz w ciągu miesiąca udało odwiedzić się Maltę. Najpierw poznańską, a teraz tę leżącą nieco bardziej na południe. Wyjazd jak wyjazd. Jedzenie pizzy, picie piwa w siedzibie Partii Pracy, wdychanie pyłu z Sahary, bieganie za promem, świętowanie mistrzostwa Malty w piłce nożnej oraz grze w rzutki, a także niekończące się imprezy ku czci świętych, których imion nie potrafię wymienić.







Monday, 29 April 2019

Z nudów

Tak sobie jeżdżę tam i z powrotem z Mazowsza na Dolny Śląsk i z Dolnego Śląska na Mazowsze. Jutro znowu na Dolny Śląsk, a w niedzielę z powrotem na Mazowsze. Patrzę na ciągnące się w nieskończoność równiny, podglądam przez okno innych pędzących kierowców i tak się zastanawiam czy bardziej nie znoszę tych równin, czy kierowców. I chyba bardziej równin. A może jednak kierowców?


Friday, 19 April 2019

The system works because You work

Ja na jakiś czas wypisuję się z systemu i jadę w Karkonosze. Ogólnie w okresie wiosenno-letnim będę sabotował system kiedy tylko się da. Może się rozleci.






Sunday, 14 April 2019

Hungry for art

Rzadko kiedy się dzieje aż tyle, żeby blog nie nadążał za rzeczywistością. Bywały długie okresy kiedy to blog wymagał od rzeczywistości, żeby w końcu stało się coś wartego uwagi, ale w drugą stronę to dosyć rzadkie. Przynajmniej ostatnio. Stąd dzisiaj jeszcze skok wstecz do Mediolanu, gdzie obok zaspakajania głodu na pizzę, starałem się pokryć nieco zapotrzebowanie na wyższe potrzeby. Uniesienia były tak wielkie, że nie starczyło już sił na "Ostatnią wieczerzę" da Vinci. Apetyt był duży, ale bałem się, że takie dzieło zadziała jak opłatek miętowy po zbyt obfitym posiłku.



 















Soundtrack pomediolański: Autechre - "Unitilted"