Tuesday, 4 December 2012
Łódź - Częstochowa
Dzisiaj lecę krajoznawczo, z braku lepszych tematów. Kontynuując swoją nigdy niekończącą się podróż po Polsce tym razem trafiłem (po raz kolejny) do Łodzi i Częstochowy. Bardzo podobne do siebie miasta jeśli chodzi o zabudowę. W jednym i drugim centrum opiera się nie na rynku, lecz na długiej osi. W obu stoją pomniki wypchanych zwierząt. Tu i tu zmarzłem.
Friday, 16 November 2012
Lampy
U mnie tradycyjnie to samo. Praca, praca, praca, podróże po kraju, czasem trochę odpoczynku. Zdarzyła się nawet jakaś drzemka z wtorku na środę, więc nie narzekam. Powoli szykuję się do przejścia w tryb nauka, nauka, nauka, zero odpoczynku. Przecież garb sam nie wyrośnie.
Friday, 9 November 2012
Tradycja
U mnie zmian niewiele, tradycyjnie podróżuję po Polsce i tradycyjnie, jak co roku z okazji Dnia Trupa odwiedziłem na kilka dni Sobieszów i okolice, gdzie tradycyjnie nadrabiałem zaległości towarzyskie.
Ostatnio próbuję głównie znaleźć po pracy trochę czasu na jeszcze więcej pracy. Tradycyjnie mi się nie udaje.
Ostatnio próbuję głównie znaleźć po pracy trochę czasu na jeszcze więcej pracy. Tradycyjnie mi się nie udaje.
Saturday, 20 October 2012
Trójkąt
Ostatni żyje w trójkącie Warszawa - Wrocław - Katowice. Poruszam się główne koleją, śpię w przedziałach, jem w przydworcowych knajpach, z konduktorami jestem na Ty. Obowiązkowo ściskam w ręku kamyk zielony i patrzę jak wszystko zostaje w tyle. Nie wiem po co ten kamyk, ale czuję, że tak trzeba.
We Wrocławiu udało mi się nadrobić trochę zaległości towarzyskie. Niestety, tylko trochę. Przez te prawie trzy lata nazbierało się ich tyle, że będę chyba musiał wpaść tam na trzy lata, żeby je całkiem nadrobić. Jak mawiał klasyk: We will say what time we will tell.
We Wrocławiu udało mi się nadrobić trochę zaległości towarzyskie. Niestety, tylko trochę. Przez te prawie trzy lata nazbierało się ich tyle, że będę chyba musiał wpaść tam na trzy lata, żeby je całkiem nadrobić. Jak mawiał klasyk: We will say what time we will tell.
Wednesday, 10 October 2012
Pożegnanie niebieskiej strzały
Niestety, naszedł smutny czas pożegnań. Niebieska strzała przeniosła się na stałe na Opolszczyznę. Od jakieś czasu było nam nie po drodze. Ja w stolicy, strzała w Karkonoszach. A że bestia lubiła się wyszaleć, nie mogłem jej dłużej trzymać w zamknięciu. 11 lat, ponad 100000 km w trasie, 7 krajów, Berlin, Kolonia, Eindhoven, Praga, Wiedeń, Isola, Triest, Sopot i tysiąc innych miejsc razem. Tego co przeżyliśmy nikt nam nie odbierze.
Godspeed, my friend!
Godspeed, my friend!
Saturday, 29 September 2012
Białe koła, czerwone okręgi
U mnie w zasadzie nic. O urlopie, w trakcie którego miałem wypocząć na
cały rok, zdążyłem już zapomnieć. Z powrotem wdrożyłem się w system
"bierzemy głęboki oddech i byle do weekendu", dzięki czemu czas dostał
odpowiedniego przyspieszenia i znając życie jutro będą już święta.
Chociaż z tego co widziałem w popularnej sieci niemieckich
supermarketów, a widziałem regał z czekoladowymi mikołajami i
marcepanem, równie dobrze może się okazać, że święta są już dzisiaj.
Tuesday, 25 September 2012
Hajduk Split
Dzisiaj wyjątkowo o czymś, konkretnie o religii. Z Hajdukiem Split pierwszy raz zetknąłem się w 1994 r. kiedy odprawił Legię w eliminacji Ligi Mistrzów wygrywając dwukrotnie, w stosunku bramek 0:5. Fanatyzm kibiców z południa Europy znałem od dawna, ale dopiero teraz mogłem zobaczyć jak to wygląda z bliska i przekonać się, że nie samym Partizanem i Crveną Zvezdą była Jugosławia żyje.
Hajduk jest religią i widać to wszędzie, a przede wszystkim na murach. Przeciętny polski kibic jest w stanie wykrzesać z "kena" literkę L, ewentualnie skrót w stylu, WKS, RTS, KSP itp., a ci bardziej piśmienni potrafią nawet przelać na tynk nazwę znienawidzonego klubu w obowiązkowym zestawieniu z kobietą lekkich obyczajów sprzedającą swe wdzięki przygodnie poznanym mężczyznom za pieniądze. Torcida ze Splitu dysponuje znacznie szerszymi środkami wyrazu począwszy od małych szablonów, poprzez większe motywy najczęściej przedstawiające długowłosego hoolsa z maską w barwach klubu, skończywszy na imponujących muralach (niektórych o długości nawet kilkudziesięciu metrów). Biorąc pod uwagę ilość, rozmiar oraz umiejscowienie twórczości kibiców, mniemam że duża jej część powstaje na całkowitym legalu. Mają rozmach sukinsyny.
Hajduk jest religią i widać to wszędzie, a przede wszystkim na murach. Przeciętny polski kibic jest w stanie wykrzesać z "kena" literkę L, ewentualnie skrót w stylu, WKS, RTS, KSP itp., a ci bardziej piśmienni potrafią nawet przelać na tynk nazwę znienawidzonego klubu w obowiązkowym zestawieniu z kobietą lekkich obyczajów sprzedającą swe wdzięki przygodnie poznanym mężczyznom za pieniądze. Torcida ze Splitu dysponuje znacznie szerszymi środkami wyrazu począwszy od małych szablonów, poprzez większe motywy najczęściej przedstawiające długowłosego hoolsa z maską w barwach klubu, skończywszy na imponujących muralach (niektórych o długości nawet kilkudziesięciu metrów). Biorąc pod uwagę ilość, rozmiar oraz umiejscowienie twórczości kibiców, mniemam że duża jej część powstaje na całkowitym legalu. Mają rozmach sukinsyny.
Subscribe to:
Posts (Atom)
















