Tuesday, 25 August 2020

Monday, 24 August 2020

I to by było na tyle

Napisałbym coś smutnego z okazji końca urlopu, ale na usta cisną mi się na usta same banały. W każdym razie, pamiętam weselsze dni w swoim życiu niż dzisiejszy. Z takich urlopowych ciekawostek, w wyniku splotu niefortunnych zdarzeń, po prawie dwóch dekadach odwiedziłem Kraków. Nic sobie po tej wycieczce nie obiecywałem, chyba dlatego było fajnie. Nawet bardzo.



Wednesday, 5 August 2020

Wakacje w Polsce

Powoli witam się już z urlopową gąską. Oczywiście praca dzielnie się broni, ale chyba uda mi się ją na chwilę obezwładnić. W tym roku wakacje na południu, ale Polski. To bardzo fajnie, jakoś nigdy nie przepadałem za państwami basenu Morza Śródziemnego. Jeździłem bo musiałem.





Tuesday, 28 July 2020

Kindergrill i pogrzeb

Jeszcze więcej wszystkiego. Szczególnie jeszcze więcej nadrabiania towarzyskich zaległości. Tradycyjny family reunion podczas konsolacji, a potem szybki (4h18m) lot w Karkonosze, a tam kindergrill i kinderafterparty. Do tego tradycyjna pielgrzymka na świętą górę (i wokół świętej góry) i wiele pomniejszych spotkań połączonych z konsumpcją przekąsek i niezdrowych potraw. Napisałbym, że do tego góra stresu i pracy, ale to wszyscy przecież wiedzą.


Tuesday, 14 July 2020

Reboot loop

Dalej to samo. Wszystkiego dużo, ale nic nie może się rozkręcić na dobre. Jak wystartuję na ostro z pracą, to zaraz przychodzą krótkie wakacje. Pojadę na wakacje i za chwilę muszę wracać do pracy. Nie wiem w sumie czy przechodzę ciężki czy lajtowy okres.




Wednesday, 1 July 2020

Druga połowa

Właśnie zaczęła się druga połowa roku. Kiedy przeleciała ta pierwsza? W tym tempie ani się obejrzę i będę kończył pięćdziesiątkę, a przecież dopiero co kończyłem studia. Zresztą do moich pięćdziesiątych urodzin zostało już mniej czasu, niż upłynęło od rozdania dyplomów. Masakra. Ostatnio stresuję się trochę najbliższą przyszłością. I teraz widzę, że chyba niepotrzebnie, bo przecież zaraz będzie ona przeszłością.


Sunday, 28 June 2020

Zdezynfekowano

Ostatnio jakby hardkorowiej. Do tego stopnia, że niemalże przegapiłem początek lata i pierwsze upalne dni. Z rozrywek zostało mi głównie zajadanie stresu przy starannie odkażonych stolikach i narzekanie. Jeżeli chodzi o samopoczucie, to już prawie nie jest mi smutno, że jedyne południe jakie zobaczę w te wakacje to południe Polski. Jako ciekawostkę na koniec wspomnę, że wczoraj szczury prawie zniweczyły oglądanie węży. Na szczęście węże wygrały.