Tuesday, 4 February 2020

Luty II

Hehe, już luty. Mógłbym przysiąc, że dopiero był luty. Ani się obejrzę i znowu będzie luty. Trochę szybko to wszystko.


Saturday, 25 January 2020

Czysty styczeń

W styczniu nie odurzam się niczym, z niezdrowymi potrawami włącznie. Badam za to płyny ustrojowe, żeby wiedzieć ile jeszcze pożyję i wychodzi, że długo. Znalazłem również po dłuższej przerwie czas na saunę i oglądanie Scooby-Doo. Oczywiście pierwsze miejsce na mojej małej liście przebojów, już dwudziesty któryś tydzień z rzędu zajmuje praca. Na szczęście już niedługo lato, to trochę sobie odpocznę.





















Soundtrack dla straight edge-ów: Andy Stott - "It Should Be Us"

Tuesday, 7 January 2020

Lata dwudzieste

Nie codziennie zaczyna się nową dekadę. Mam wrażenie, że poprzednią głównie przepracowałem. Plan jest jednak taki, aby w latach dwudziestych praca przestała być dominującym składnikiem mojego życia i aby ustąpiła miejsca, nie wiem, czemuś przyjemniejszemu. Końcówka ubiegłego roku pod znakiem pracy (oczywiście), chorób (to pewna nowość, ale z racji wieku chyba należy się przyzwyczajać) oraz nadrabiania zaległości towarzyskich (i nieco serialowych).

















Soundtrack na przełom dekad: Joy Division - "Unknown Pleasures"

Friday, 20 December 2019

10 lat w stolicy

Dziś mija 10 lat od kiedy opuściłem heimat i pognałem do wielkiego miasta pośrodku nudnej równiny. Miało być na krótko, tylko tam i z powrotem. Ostatecznie mieszkam tu już dłużej niż we Wrocławiu. Plusów dodatnich tej decyzji widzę znacznie więcej niż tych ujemnych. Co dalej? Nie wiem. Skąd miałbym wiedzieć.


Monday, 2 December 2019

Osiadły

Zakończył się szalony okres wyjazdów. Przestawiłem się na osiadły tryb życia i wreszcie co nieco odpoczywam w weekendy. Kolejne dni robocze są tylko kalką poprzednich. Poza tym ok.

















Soundtrack na jesienne disco: Piernikowski - "The best of moje getto"

Sunday, 17 November 2019

Zew Dolnego Śląska

W ostatnich dwóch tygodniach byłem tyle samo razy na Dolnym Śląsku, co przez resztę tego roku. Najpierw kolejne nadrabianie zaległości towarzyskich, zabawy z bronią, poszukiwanie strawy i irytowanie kotów. Potem długa podróż pociągiem, pogrzeb, wesoła stypa i tradycyjny już festiwal pizzy. W tzw. międzyczasie równie tradycyjne rycie beretu w pracy, ale o tym wspominam jedynie z kronikarskiego obowiązku.

Tuesday, 5 November 2019

Szlachetne zdrowie

Wypad w jedyne słuszne góry z okazji dnia trupa, przypłaciłem niestety zdrowiem. Byłoby naprawdę bardzo fajnie, bo zaległości towarzyskie nadrobiłem, o ile to możliwe z nawiązką. Ale ta choroba rzuciła się cieniem na wszystko. Prawie nie jem i nie pracuję. Biorąc pod uwagę, że dotychczas głównie pracowałem i jadłem, zmiana stylu życia jest, jak widać istotna.





















Soundtrack na podróże karawanem w dzień trupa: Depeche Mode - "The Singles 86-98"