Minusem urlopu jest to, że zawsze się kończy. Szkoda, że to właśnie dzisiaj. Plusem jest to, że widziałem tyle ciekawych, przynajmniej dla mnie rzeczy, że będę miał o czym pisać tygodniami, nawet jeżeli nadejdą nieciekawe czasy. Oby jednak było kolorowo.
Soundtrack na kolorowe czasy: Jimi Tenor - "Order Of Nothingness"
Sunday, 25 August 2019
Saturday, 10 August 2019
Początek roku
Jeśli Twoje życie składa się głównie z pracy, to największym świętem w roku jest początek urlopu. Dzień ten wyznacza w rzeczywistości kolejny początek nowego cyklu. Zanim przejdziemy jednak do codziennej rutyny, najpierw mamy swoisty karnawał, gdzie wszystko staje na głowie, a największym dziwactwem jest to, że nie ma pracy. No bo jak to tak bez pracy? Końcówka roku wyjątkowo ciężka. Dużo miasta, ale i dużo pracy.
Monday, 22 July 2019
Buszując
W tak zwanym międzyczasie zaliczyłem szybki wypad w Kotlinę. Było spokojnie i rodzinnie. Pool party z odrobiną buszowania w zbożach, nieoczekiwanych spotkań i nerwów za kierownicą.
Sunday, 14 July 2019
Włóczenie się
Praca odrobiona, córka na wakacjach, nadszedł więc czas nocnych eskapad. Uzbrojeni wyłącznie w podstawowy sprzęt: portfel, klucze, telefon i ogień przemierzamy miejską dżunglę pełną głębokich kanionów, rwących rzek i dzikich nietrzeźwych zwierząt. Przygód więcej niż u Tomka Sawyera, niestety żadnej nie pamiętam.
Monday, 24 June 2019
Niewakacje
Wróciłem z wakacji bardziej zmęczony niż byłem przed. Parę dni na ziemi kibiców Hajduka, a potem weekend w tajemniczym ogrodzie z parkiem jurajskim. Kto by pomyślał, że tygodniowy festiwal piwa i pizzy będzie tak mało regenerujący.
Soundtrack raczej na wakacje: AL-90 - "Murmansk-60"
Soundtrack raczej na wakacje: AL-90 - "Murmansk-60"
Sunday, 9 June 2019
Praca jako żywioł
Praca przypomina nieco siły natury, które człowiek bezskutecznie próbuje okiełznać. Kiedy wydaje się już, że (nad)ludzki trud przynosi efekty, że udało się już ujarzmić potwora i wszystko jest pod kontrolą przychodzi tornado (albo tsunami) i zostawia po sobie tylko pobojowisko. Tak mniej więcej wyglądały moje ostatnie dni życia zawodowego. Najpierw pożar, teraz zgliszcza. Na szczęście już za tydzień krótkie wakacje. Posprzątam ile się da, a potem się zobaczy.
Thursday, 30 May 2019
Nielicha wycieczka
W ostatni weekend większą grupą tj. kilka osób i jeden pies wybraliśmy się na spotkanie z nielichą architekturą. Część wycieczki, w tym pies, porażona rozmachem dzieła pozostała po bezpiecznej stronie bramy. Pozostała część kontemplowała już z bliska, wsłuchując się w grające przyjazną melodię dzwony, przywodzące nieco na myśl katedrę z pierwszego Fallouta. Porażeni skalą, przepychem, kondensacją cech narodowych i poziomem dla mecenasów opuściliśmy to miejsce za szybko, z poczuciem niedosytu, ale uwierzcie, nie dało się tego wszystkiego przyjąć na raz. I to nieprawda, że nie ma tam fajnych pamiątek. Ci, którzy tak twierdzili, zostali z niczym.
Subscribe to:
Posts (Atom)





















