Thursday, 27 October 2016

Śmierć pięknych saren

Czytam wyłącznie książki powszechnie uznane za wyśmienite, gdyż szkoda mi czasu na te dobre i bardzo dobre. Taka strategia pozwala mi uniknąć niepotrzebnych rozczarowań. Zważywszy na to, że czytanie książek jest zajęciem dosyć czasochłonnym, niesmak jaki pozostaje po przeczytaniu kiepskiej książki jest znacznie gorszy do przetrawienia, niż chociażby ten po przesłuchaniu kiepskiej płyty (jak najnowsza płyta Kultu, na przykład). Z drugiej strony tym większa jest radość, gdy wśród książek wyśmienitych, trafi się (dosyć niespodziewanie) dzieło wybitne, a takim jest właśnie zbiór opowiadań Oty Pavla. Mimo, że skończyłem ją czytać parę dni temu, to ciągle we mnie siedzi. Dzisiaj, trochę dla odwrócenia uwagi, zaserwowałem sobie inne arcydzieło, tym razem sztuki filmowej, jakim niewątpliwie jest "Italian Spiderman". Nieco inny rodzaj emocji, ale przekaz równie powalający.

















Soundtrack wybitny:  Kult - "Wstyd"  Ewa Braun - "Sea Sea"

Wednesday, 19 October 2016

Jazda niespecjalna

Ostatnio nic specjalnego. Lato definitywnie powiedziało: "adiós". Jest zimno i ciemno, a wszyscy dookoła są chorzy. Byłem 2 razy w Łodzi, raz w kinie i raz na kinderbalu. Poza tym tradycyjny zestaw zajęć: praca, net, książki, czekanie na weekend, sauna i piłka w telewizji.

Soundtrack na czekanie na weekend: Portishead - "Third"



Wednesday, 28 September 2016

Wakacje z Zorbą

Za mną dwa tygodnie beztroskiego ładowania akumulatorów na pełnym słońcu z Zorbą w ręku. I co? I nic. Po dwóch tygodniach pracy czuję się jakbym nigdy nie był na wakacjach. Jak kiedyś miałem walkmana®, to baterie akumulatory, które już się nie chciały ładować, po prostu wyrzucałem. Teraz mamy dyrektywy unijne i już nie wolno wyrzucać baterii. Nawet takich, które nie chcą się ładować. Trudno. Na szczęście do emerytury zostało mi już tylko 12023 dni. Wydaje się dużo, ale szybko zleci. 







Saturday, 10 September 2016

Pocztówka z wakacji

Dobrze podchmielony Andrzej baraszkował z dwójką synów w basenie, podczas gdy jego nadąsana żona siedziała z najstarszą córką na leżaku

- No chodź - rzucił do żony, ale ona zignorowała jego subtelną prośbę.

Ich licha opalenizna zdradzała, że przybyli dopiero dzisiaj. Biorąc pod uwagę, że było niewiele po drugiej, należało przypuszczać, że pojawili się w hotelu nie więcej niż dwie, trzy godziny temu. Nie mniej jednak wystarczyło mu to, aby ulokować się w pokoju, nawalić i poirytować małżonkę.

- No choooodź - jęknął przeraźliwie - odpowiedziała mu spojrzeniem, które wystarczyło zamiast stu słów. Ona już wiedziała. Doszło do niej, jak będzie wyglądał ten wyjazd. Apodyktyczny błazen. Ten sam, niezmienny od 12 lat idiota, który nie przysporzył jej nic innego oprócz upokorzenia.

- Nooo, choooodź, albo Cię wrzucę - wymamrotał z wody.

Tego już było za wiele. Podniosła się z leżaka i zdecydowanym krokiem ruszyła w kierunku hotelu. On wygramolił się z basenu i rzucił za nią. Złapał ją parę metrów przed schodami do lobby i próbował zatargać z powrotem do basenu, Był jednak zbyt pijany, dlatego nie miała dużego problemu żeby się uwolnić. Próbował jeszcze chwilę się z nią szamotać przy aplauzie starych, wytatuowanych Niemców, ale ostatecznie wobec swojej niemocy musiał skapitulować. Ona wbiegła na palcach do hotelu, próbując ukryć swój wstyd. Wakacje.

Saturday, 27 August 2016

Get Rich or Die Tryin'

Gdyby ktoś potrzebował nowego motta życiowego albo dobrego hasła na tatuaż. Voilà!

Friday, 26 August 2016

16 dni urlopu

Jeszcze to do mnie nie dociera. Mój terminarz na najbliższe 16 dni nie pokazuje nic. Czym wypełnić tę straszliwą pustkę? Czy taka dawka relaksu może być śmiertelna?



Tuesday, 2 August 2016

Trzy tysiące

Cały rok nie mogłem się zebrać w Karkonosze, więc żeby sobie odbić, w lipcu byłem 3 razy. 3000 kilometrów i jakieś 30 godzin za kółkiem, aby wejść na Chojnik i Grzybowiec i przejść się chwilę po Parku Zdrojowym w Cieplicach. Było warto. Teraz zmieniam góry i lecę w Beskidy.