Wednesday, 11 April 2012

Babina wielkanocna

Święta, święta i po świętach, a w tzw. międzyczasie: Dolny i Górny Śląsk, Beskidy i Karkonosze, chrzciny i urodziny, święconka, śnieżyca, 1500 km i ponad 20 godzin za kółkiem. Teraz czas na odpoczynek.

Tuesday, 20 March 2012

2000

Pamiętam jak dziś rok 2000. Wszyscy znajomi z mojego rocznika organizowali osiemnastki (nieznajomi prawdopodobnie też). Tańce, hulanki, swawole, drinki, szpilki, szminki. Działo się. Właściwie to w pierwszym zdaniu minąłem się z prawdą, bo rok 2000 pamiętam jak przez mgłę.
Dziś sam jestem dziadkiem W bieżącym roku mój rocznik organizuje trzydziestki. Liczę, że po przypudrowaniu pierwszych zmarszczek znowu będą tańce, hulanki, etc. Nie może być inaczej przecież to ostatnia taka fajna okazja przed kryzysem wieku średniego, kiedy to wsiądziemy na sportowe motocykle, poprawimy ufarbowane włosy i zabierzemy naszych 25 lat młodszych partnerów w podróż życia.

Saturday, 18 February 2012

Złota myśl na sobotę

Zasłyszana od jednej Pani Sekretarz. Przekazuję ją dalej, kolejnym pokoleniom do zanotowania, do zapamiętania, do wytatuowania sobie w widocznym miejscu. Celowo zapisuję złotymi zgłoskami.

"Myślenie to się przydaje w prywatnej firmie, a tu jest urząd, tu się trzeba stosować do norm".

Nic do dodania. Wypada mi tylko zilustrować tę myśl martwą naturą.

Thursday, 9 February 2012

Chojnik

Święta góra Sobieszowa. Z ruinami świątyni prastarego kultu na szczycie, którego nieliczni już wyznawcy ukrywają się w lasach na północnym zboczu. Widoczna z każdego punktu osady oraz z kosmosu. Pani życia i śmierci. Uzależniająca jak heroina. Emanująca energią na całą okolicę. Odpowiedzialna za nastroje, pasje i namiętności śmiałków, którzy odważyli się osiedlić u jej podnóża. Z jednej strony hojna i łaskawa dla wiernych, z drugiej potrafiąca zamienić tych, którzy nie oddają należnego jej hołdu w bezduszne fantomy.
Pomimo trzaskającego mrozu zdobyłem jej szczyt. Tak jak co roku. Tak jak przez całe życie.





































































































Sunday, 15 January 2012

Powrót dziwki














Z braku ciekawszych tematów, dziś znów o pogodzie. Poza tym święta, sylwester, trzech króli i urodziny małżonki, a w tak zwanym międzyczasie praca. Na szczęście już nie w ministerstwie.

Saturday, 17 December 2011

Zakupy

Byłem dzisiaj na świątecznych zakupach. Chodząc między półkami marzyłem o nuklearnej zagładzie, która sprowadziła by nasz gatunek z powrotem na właściwe miejsce. Niestety, nic takiego nie nastąpiło i swoje w kolejce odstać musiałem.

Za tydzień tradycyjny rajd przez Polskę, pod koniec roku jeszcze jeden, a z nowym rokiem porzucam wieloletnią służbę państwu. Pora zrobić coś dla siebie.

Soundtrack zakupowo-świąteczno-apokaliptyczny: Rozkrock - "Tche Best Jee Panko Polo"

Sunday, 11 December 2011

I Ty możesz zostać czeskim piłkarzem

A było to tak. Pojechałem w "bardzo ważnej" sprawie służbowej do Lublina. Jako, że moja fryzura odbiegała nieco od ogólnie przyjętych standardów, postanowiłem wybrać się do fryzjera. Najbliższy "salon" znalazłem na "pięknym" osiedlu z wielkiej płyty. Było szybko, przyjemnie i tanio, a w dodatku tak jak lubię czyli w absolutnej ciszy, bo "przemiłej" pani nie zbierało się na pogaduchy. Po powrocie do hotelu wzięło mnie na oglądanie swojej przezabawnej buzi w lusterku. Moje zaniepokojenie wzbudził pukiel włosów wylegający się kołnierzu. Czym prędzej dobyłem z kieszeni telefon i cyknąłem sobie fotkę tyłu głowy. Kiedy ją zobaczyłem, zamarłem, gdyż moim oczom ukazał się las krzyży dywan z włosów. Peleryna. Plereza. Płetwa. I w ten właśnie sposób zostałem czeskim piłkarzem (względnie czeskim metalem).
Finał tej historii jest niestety smutny. Z prędkością światła znalazłem się z powrotem na fotelu fryzjerskim i poprosiłem o amputację płetwy. Pani była zdziwiona, ale amputowała.
Fotkę tyłu głowy zachowałem na pamiątkę, ale tu jej nie wrzucę. Zainteresowanym mogę wysłać ją mailem.


















Great!