Szczęście to pogodny dzień na basenie, pyszny makaron u Wietnamczyka (a właściwie u Wietnamki) i promocja w sklepie obok na monachijski browar. Może to być również dzień, w którym ratuję się przed upałem kąpielą pod lodowatym wodospadem, potem lecę na BBQ, a na koniec zaliczam imprezę do świtu na górskiej polanie. Generalnie ciepło, kąpiel, pyszne jedzenie i inne używki.
Friday, 21 July 2023
Monday, 10 July 2023
Puszcza
Wakacje trwają w najlepsze, musiałem więc z przykrością porzucić na jakiś czas pracę, aby wziąć udział w tradycyjnej białowieskiej Nocy Kupały. Okolica bardzo przyjemna. Miejscowi bardzo pielęgnują lokalną kulturę i tradycję na co dowodem są liczne skanseny ze świetnie zachowanymi budynkami i wyposażeniem z dawnych lat. W jednym z nich można było nawet znaleźć starą, wysłużoną i jakże potrzebną kiedyś w każdym gospodarstwie antenę satelitarną. Niestety w dobie wszechobecnego streamingu sprzęt ten trafił do skansenu, gdzie zajmuje zaszczytne miejsce obok radła i notesu do zapisywania telefonów.
Monday, 26 June 2023
Buszujący
Thursday, 8 June 2023
Leki
Wraz z wjazdem nowych leków wjechały nowe porządki. Ostatnio tak duży spokój odczuwałem nie pamiętam kiedy. Na pewno zanim zacząłem pisać blog, a zatem eony temu. Powoli urządzam się w nowej, dziwnej rzeczywistości. Mam nadzieję, że na dłużej. Można płynąć cały czas na fali?
Friday, 19 May 2023
Kebapland
Tygodniowy festiwal kebabu i piany zakończył się twardym lądowaniem i wybiciem sobie zębów o czekającą na mnie z utęsknieniem pracę. Jestem trochę poturbowany, ale było warto.
Saturday, 6 May 2023
Ups and Downs
Niekończący się cykl wzlotowo-upadkowy trwa w najlepsze. Po krótkim (na szczęście) hardkorze okołopracowym wylatuję właśnie na wakacje, więc chyba jestem na fali wznoszącej. Prawda?
Sunday, 23 April 2023
RALN
Pora mroku oficjalnie zakończona. Dziś nastąpiło długo wyczekiwane, tradycyjne otwarcie sezonu w lokalnych ogródkach. Oby trwał wiecznie. Wartym odnotowania jest, że ostatnio nie mam na co narzekać. Byłem zajęty głównie nadrabianiem zaległości towarzyskich (i robieniem kroków). Wolnego czasu miałem nawet tyle, że starczyło go na odmrażanie relacji zahibernowanych dekadę temu. I na Chojniku dwa razy bylem. To tyle z ciekawostek.















