Wednesday, 23 June 2021

Sztauwajery

Ostatnio oprócz tradycyjnych rozczarowań związanych z naszym występem na Mistrzostwach Europy (czego ja się spodziewałem) oraz nie mniej tradycyjnych udręk wynikających z nadmiaru pracy, zdarzyło się również dużo przyjemnych rzeczy. Przede wszystkim nadeszły wyczekiwane (od sierpnia) upały. Miałem również okazję zobaczyć Siksę w teatrze i powłóczyć się po Katowicach. Tak trzymać.



Tuesday, 8 June 2021

W kotlinie

Przez ponad pół roku nie byłem w heimacie. Pomijając koszmar dojazdu i powrotu niezwykle sympatycznie było wreszcie wyrwać się tam na kilka dni. Szczególnie, że zbiegło się to ze spóźnionym jedynie o dwa miesiące przyjściem wiosny. W końcu udało się i to całkiem nieźle nadrobić zaległości towarzyskie, których nazbierało się w ostatnich miesiącach dosyć sporo z powodu wzmożonego ataku p&p (praca&pandemia). Odbyłem również tradycyjną pielgrzymkę na świętą górę. Tym razem nie szturmowałem wieży, zadowalając się karczmą. 





Monday, 24 May 2021

Czarny poniedziałek

Co za dzień. Zaginął pienio. Na szczęście trafił w ręce dobrych ludzi i z ich pomocą wrócił do nas po dwóch i pół godziny. Emocjonalny rollercoaster, na którym się przejechałem w trakcie poszukiwań, mając na uwadze, że będę musiał poinformować o sytuacji resztę rodziny, zapewnił mi dawkę emocji, która wystarczy mi do końca maja, a może i czerwca. Kiedy adrenalina puściła, okazało się, że nie mam warunków do biegania i szukania psa, także (wcale nie) lekko utykam. Hmmm, kiedyś byłem młodszy.



 

 

 

Sunday, 9 May 2021

Dzień zwycięstwa

Drogi Pamiętniczku. Dziś był pierwszy ciepły w tym roku. Przez co na mieście było tak jakoś mało pandemicznie. Kwiecień był chłodny. O weekendzie majowym lepiej nie wspominać. Ale chyba najgorsze mamy za sobą. Tak mi się wydaje. Tak bym chciał.



Friday, 23 April 2021

91 Divoc

Zazwyczaj nie oglądam się za trendami i staram się podążać własną ścieżka. Tym razem jednak postanowiłem być na czasie i zachorowałem na najpopularniejszą ostatnio chorobę. Dzięki temu niecodziennemu doświadczeniu dowiedziałem się, że:

- nie lubię chorób bardziej niż pracy;

- człowiek może spać 10 godzin dziennie;

- można spać 10 godzin i być dalej zmęczonym;

- utrata smaku i węchu jest straszna, może nie tak jak utrata wzroku, ale chyba nie dużo "lepsza" niż utrata słuchu;

- zamknięcie restauracji nie jest takie irytujące, kiedy nie masz węchu i smaku.


 

Tuesday, 13 April 2021

Prawda i flausz

Ostatnio w domu coraz częściej zamiast nawału pracy zaczęły pojawiać się znajome twarze. Można by podejrzewać, że wraz z nadejściem wiosny nastąpiło pewne rozluźnienie reżimu pracy. Prawda jest jednak inna (smutna i okrutna). Zwyczajnie najpierw olałem pracę, a teraz muszę ją przepraszać.

Monday, 22 March 2021

Sobieszów bez bie

Poszukiwanie otwartej knajpy doprowadziło mnie ostatnio jednocześnie na szczyt i do granic. Sukces jakim zakończyła się ta wyprawa przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Pożegnanie zimy było więc w tym roku huczne, chociaż zima nie wyglądała jakby zamierzała się z kimś żegnać. Z takich bardziej abstrakcyjnych historii, o których warto wspomnieć to byłem na krótkim urlopie. I karmiłem muflony. I daniele. I rybki.