Friday, 8 June 2012

Dzisiaj

Ponad 5 lat temu cieszyłem się na blogu, słowami tradycyjnej kibicowskiej przyśpiewki, że mamy EURO. Odnalazłem ostatnio w internetowym wydaniu popularnego dziennika zdjęcie z fety, która odbywała się wtedy na wrocławskim Rynku. A na nim ja. Beztroska morda.
Wtedy rok 2012 wydawał mi się tak odległą datą, jak dzień wybuchu drugiej wojny światowej albo bitwy pod Grunwaldem. To będzie kiedyś, myślałem. Szast prast i kiedyś mamy dzisiaj. Ale zleciało. Tak już cały czas będzie szybko leciało?
Z kronikarskiego obowiązku odnotuję wizytę w stolicy baby w ciąży z mężem. Stolica rzucała nam kłody pod nogi, zamykając co tylko się dało, ale i tak ją zwiedziliśmy.
Ponadto padł mi komp. Nagle i definitywnie. W poniedziałek dowiem się czy zabrał ze sobą do hadesu dysk twardy, grzebiąc 6 lat pracy i gromadzenia śmieci.

Thursday, 17 May 2012

A w maju

Zwykłem jeździć, szanowni panowie (i panie)
do heimatu na weekend, bynajmniej w tramwaju.
Było bosko, jak zawsze.

Tuesday, 17 April 2012

5 lat

Cześć. Mam na imię Disco. W tym roku kończę 30 lat. Jestem z Gór Olbrzymich, ale los rzucił mnie hen na wschód w miejsce, gdzie Azja spotyka się z Europą, Stany Zjednoczone ze Związkiem Radzieckim, a lokalnym rarytasem jest kebab z sushi. Lubię robić zdjęcia komórką. I pisać zdaniami prostymi. Albo równoważnikami zdań. I wydaje mi się, że jestem zabawny. Nie mam fejsa, twittera, ani naszej klasy. Za to mam bloga. Dokładnie od pięciu lat. Początkowo był to efekt głupawki spowodowanej (nie) pisaniem pracy magisterskiej skierowany do garstki znajomych. Z czasem zaczął być odwiedzany również przez nieznajomych. Dzięki google statistics wiem, że dalej jest odwiedzany. Niestety nie wiem przez kogo, dlatego od dawna stosuję autocenzurę i zamiast przemyśleń umieszczam tu półprawdy i anegdotki. Czasem korci mnie, żeby napisać coś na poważnie, a zaraz pojawiają się wątpliwości, kto by to czytał. Może na 10 rocznicę się zmobilizuję. Pozdrawiam zaglądaczy.

Wednesday, 11 April 2012

Babina wielkanocna

Święta, święta i po świętach, a w tzw. międzyczasie: Dolny i Górny Śląsk, Beskidy i Karkonosze, chrzciny i urodziny, święconka, śnieżyca, 1500 km i ponad 20 godzin za kółkiem. Teraz czas na odpoczynek.

Tuesday, 20 March 2012

2000

Pamiętam jak dziś rok 2000. Wszyscy znajomi z mojego rocznika organizowali osiemnastki (nieznajomi prawdopodobnie też). Tańce, hulanki, swawole, drinki, szpilki, szminki. Działo się. Właściwie to w pierwszym zdaniu minąłem się z prawdą, bo rok 2000 pamiętam jak przez mgłę.
Dziś sam jestem dziadkiem W bieżącym roku mój rocznik organizuje trzydziestki. Liczę, że po przypudrowaniu pierwszych zmarszczek znowu będą tańce, hulanki, etc. Nie może być inaczej przecież to ostatnia taka fajna okazja przed kryzysem wieku średniego, kiedy to wsiądziemy na sportowe motocykle, poprawimy ufarbowane włosy i zabierzemy naszych 25 lat młodszych partnerów w podróż życia.

Saturday, 18 February 2012

Złota myśl na sobotę

Zasłyszana od jednej Pani Sekretarz. Przekazuję ją dalej, kolejnym pokoleniom do zanotowania, do zapamiętania, do wytatuowania sobie w widocznym miejscu. Celowo zapisuję złotymi zgłoskami.

"Myślenie to się przydaje w prywatnej firmie, a tu jest urząd, tu się trzeba stosować do norm".

Nic do dodania. Wypada mi tylko zilustrować tę myśl martwą naturą.

Thursday, 9 February 2012

Chojnik

Święta góra Sobieszowa. Z ruinami świątyni prastarego kultu na szczycie, którego nieliczni już wyznawcy ukrywają się w lasach na północnym zboczu. Widoczna z każdego punktu osady oraz z kosmosu. Pani życia i śmierci. Uzależniająca jak heroina. Emanująca energią na całą okolicę. Odpowiedzialna za nastroje, pasje i namiętności śmiałków, którzy odważyli się osiedlić u jej podnóża. Z jednej strony hojna i łaskawa dla wiernych, z drugiej potrafiąca zamienić tych, którzy nie oddają należnego jej hołdu w bezduszne fantomy.
Pomimo trzaskającego mrozu zdobyłem jej szczyt. Tak jak co roku. Tak jak przez całe życie.