Tuesday, 9 September 2008

Wycieczka na Gůrny Ślůnsk














Dwie Superjednostki














Poprawiny. Rumiany Ninja i Przyczajona Lisica















Zombie Kid 2

Monday, 18 August 2008

Do you wanna ride on the Baltic Sea

I`ll be your mistress C.O.D.

Dwie prawidłowości w moim życiu.
1. Kiedy ściągam koszulkę - słońce zachodzi
2. Kiedy jadę nad Bałtyk - pada.

WIĘC Kiedy jadę nad Bałtyk, nie ściągam koszulki bo i tak pada.
I Nie inaczej było w ostatni weekend.
A Jednak pomimo, że aura nie rozpieszczała, to i tak wypocząłem.
ALE To zasługa odpowiedniego towarzystwa.














Grand Hotel wita w swoich skromnych progach.














Na tym zdjęciu nie świeci słońce i nie pada. Pytanie: czy jestem w koszulce? Dla ułatwienia powiem, że jestem nad Bałtykiem.

Thursday, 31 July 2008

Juli

Lipiec upłynął spokojnie. Dni robocze spędzałem w mieście, weekendy na wsi. Napisałbym coś czasem, ale mi się nie chce od tego upału.

Dziś w związku z "chwilową" awarią w dostawie wody, byłem świadkiem (dosyć) zabawnej scenki.
"Chodź Mateusz, umyjemy się gazowaną" - powiedziała zdegustowana brakiem niegazowanej wody matka wyciągająca ze sklepu (na oko) 6-7 letniego syna. Niech się dzieciak cieszy, że w sklepie w ogóle była jakaś mineralka. Co by było gdyby był tylko 7up?

Monday, 30 June 2008

Setny post o pająkach.

Ja to już nie wiem o co mi chodzi z tym blogiem. Znalazłem takie coś z kiedyś, więc wklejam.
































Sunday, 29 June 2008

Czasolot















Tak się zamyśliłem, że nawet nie zauważyłem kiedy czerwiec przeleciał. U mnie ok.

Sunday, 1 June 2008

Wycieczka na Ślężę














Na górze czekały na nas kary cielesne...


















...i mała pani. Fota by As















W pewnym momencie zaatakował nas dziwny kolor.














Tu wspomnienie z majowego spaceru.















A Ty, Budżi pilnuj się, bo jak nie to listek poleci.

Wednesday, 21 May 2008

Jedz bogatych

W ostatni weekend zapuściłem się razem z Asem w kierunku Opolszczyzny na mały rekonesans. Na początek odwiedziliśmy Oławę. Po krótkim rozpoznaniu okazało się, że nic ciekawego tam nie ma, więc ruszyliśmy w stronę Brzegu. Brzeg od początku wydawał się fajny. Koło parkingu kupa złomu i betonu ku pamięci bratniej armii radzieckiej. Dalej Zamek Piastów Śląskich, kościół z krzyżykami z bajeranckimi diodkami, które świecą po wrzuceniu monety, ślub proszku do prania na Rynku, plaża nad Odrą oraz przyjaźnie krzyczący do siebie w nieznanym mi brzeskim dialekcie Cyganie. Po takim natłoku wrażeń, wycieńczeni pojechaliśmy do Opola, gdzie po krótkim relaksie, nadzorowaliśmy przygotowania do tegorocznego Festiwalu Polskiej tzw. Piosenki. Z tego co widziałem, w tym roku będzie czad!















Polsza-CCCP. Together. Forever.














Brzeg OK.














Siostry. Pełne zrozumienie.














Pan Pączek i psikawka