Jest to czwarty z rzędu wpis o chodzeniu w góry, co jeśli ktoś się jeszcze nie domyślił oznacza, że ostatnio sporo chodzę w góry. Tym razem był to prawdziwy maraton po czeskich schroniskach zakończony atakiem szczytowym na cokół pomnika cesarza Wilhelma I. Następnie, na dobitkę wejście na Kotły, trasą zimowa, bez tlenu, o jednym piwie. Jak widać, nie ma lekko.
Tuesday, 7 October 2025
Sunday, 28 September 2025
Zlosin
Tradycyjny festiwal wody, ognia oraz grzybów leśnych już zakończony. Tegoroczna edycja spokojna jak zawsze. Czas już jednak wrócić do nie mniej tradycyjnego odchudzania się.
Thursday, 4 September 2025
He Has Left Us Alone but Shafts of Light Sometimes Grace the Corner of Our Rooms
Koniec wakacji dalej mocno pod górkę. Z takich osiągnięć podróżniczych udało mi się odnaleźć kamieniołom, w którym 30 lat temu mogłem zakończyć historię, ale jak zawsze mi się udało wywinąć. Poza tym ciężki powrót do stolicy, a po nim tradycyjny powrót do rutyny, która wcale nie jest taka zła. Przyda mi się teraz odrobinę rytmu. Czasu mam sporo. Spędzam go głównie na kończeniu pokemonów i słuchaniu post rocka zza oceanu - głównie Montrealu i Chicago. Praca też gdzieś jest, ale raczej z boku i nie boli.
Friday, 22 August 2025
Do not obey your master
Koniec wakacji mocno pod górkę. Dobrze, że jako tubylec znam jeszcze te dwa karkonoskie szlaki na których nie ma turystów, więc wszystko odbywa się w harmonii z naturą (i kulturą). Nie udaje mi się ostatnio w ogóle zachować odpowiedniego work-life balance. Na szczęście odchył nastąpił na stronę life.
Friday, 8 August 2025
Koniec muzyki
W swoich podróżach muzycznych udało mi się dobrnąć do samego końca. Po zaliczeniu muzyki sufickiej, południowoafrykańskiego gqum oraz kaszmirskiego hip hopu okazało się, że słuchałem już wszystkiego. W związku z powyższym zmuszony byłem wrócić do punktu wyjścia i zacząć słuchać wszystkiego jeszcze raz od początku. Oznaczało to oczywiście powrót do Michaela Jacksona. To był wyborny początek.
Sunday, 27 July 2025
Tradycyjne lato w stolicy
U mnie to samo co zawsze o tej porze roku. Przede wszystkim biegam po mieście o różnych porach dnia, w różnych kierunkach i raczej bez celu. Czasem pojadę taksówką albo tramwajem, ale potem za karę biegam podwójnie. Jedyna różnica jest taka, że zazwyczaj w tym czasie odrabiałem pourlopowe zaległości w pracy, a teraz dla odmiany je pogłębiam. Odrobię jesienią.
Thursday, 10 July 2025
Zarza
Tradycyjny kanaryjski festiwal słońca, piany i szkockich napojów gazowanych dobiega końca. Uczucie smutku miesza się z żalem, przygnębieniem i odrobiną rozpaczy. Pocieszenie znajduję wyłącznie w planowaniu kolejnych edycji festiwalu. Mam nadzieję, że uda się to szybko zorganizować. Najlepiej od najbliższego poniedziałku.
Subscribe to:
Posts (Atom)












