Wednesday, 8 January 2014

Post 200

Długi weekend bożonarodzeniowo-noworoczny zakończony. Tym razem świętowanie odbywało się w wersji "bez znieczulenia". Czas powrócić do tradycyjnego trybu praca-weekend opartego na zasadzie permanentnego niedospania.

Friday, 20 December 2013

Gorączka przedświąteczna

Przed świętami tradycyjne przyspieszenie, nagle trzeba zakończyć wszystkie sprawy, które zlewało się przez cały rok. Na szczęście udało się i już można rozpocząć ferie świąteczne. W tym roku dostałem dyspensę od losu i zamiast tradycyjnych 1500 czeka mnie tylko 500 kilometrów za kółkiem. Yeah.




Wednesday, 4 December 2013

Barbórka

U mnie ok. Ostatnio dwa razy jak strzała przemknąłem przez Dolny Śląsk, nie zahaczając jednak o Vaterland. Odwiedziłem też daleki wschód i Radom. Bo ja uwielbiam Radom. W międzyczasie miałem wizytę gości z Kotliny, w trakcie której odbyła się tradycyjna, staropolska, zakrapiana impreza na cześć nowo narodzonej córki.

Soundtrack na Barbórkę: Atom - "programmiert den Scheiß aus sich raus"


Sunday, 3 November 2013

Dzień Trupa bez trupa

Dobiega końca nieco wydłużony weekend. Był to mój pierwszy Dzień Trupa, którego nie spędziłem na SBSZW. Nie byłem też na żadnym cmentarzu, zresztą w stolicy dosyć mam zmarłych na co dzień. Tutaj trup ściele się gęsto i wyłazi z tysięcy pomników i tablic pamiątkowych na każdym chodniku, skwerze czy fasadzie budynku. Chodząc codziennie ulicami miasta tak naprawdę brodzę po kostki w męczeńsko przelanej krwi za wolność naszą i waszą. Dlatego w piątek sobie odpuściłem, zostałem w domu i świętowałem dzień bez trupa.




Tuesday, 22 October 2013

Litery

Tymczasem wszystko wróciło na właściwe tory. To co było zmianą, stało się już normą. Znowu w ramach codziennych zajęć wypluwam spod klawiatury tysiące liter dziennie. Poza tym odwiedziłem w Wrocław (dwukrotnie) i Lublin. Córka rośnie. Liście spadają. A w sobotę zmiana czasu. Wszyscy się cieszą bo będzie godzina spania dłużej zapominając, że po zmianie czasu na zimowy słońce będą oglądać wyłącznie w weekendy (o ile wyjdzie). Super perspektywa. Ale to nic, będzie godzina spania dłużej. Nieważne, że jest niedziela, a większość uradowanych mogła spać tę godzinę dłużej i bez zmiany czasu. To nie ma znaczenia. Liczy się tylko +1 po stronie godzin spania. I ciemno o 16. I litery.















 











Wednesday, 25 September 2013

Jeszcze jedna mała zmiana

Konkretnie nieco ponad dwukilowa zmiana płci żeńskiej, która pojawiła się na świecie niespodziewanie, z miesięcznym wyprzedzeniem w zeszły piątek w okolicach południa. Zanim się pojawiła spędziłem noc i poranek w miejscu gdzie hiszpańska inkwizycja torturuje młode kobiety. Rzecz tylko dla fanów prawdziwego hc. Zdjęcia nowego członka rodziny dostępne oczywiście na fejsie, naszej klasie i gronie, a relacja z każdej kupki na tłiterze.


Monday, 16 September 2013

Jeszcze więcej zmian

Nawet nie wiem kiedy minął miesiąc, tyle się działo. Najpierw odwiedziny delegacji z Dolnego Śląska, która przyjechała do stolicy na krótką lekcję hipsterstwa. Potem zdmuchnąłem kolejną świeczkę (czyli coś co uwielbiam). Potem trochę prac remontowych, machania pędzelkiem, tłuczenia młotkiem i skręcania mebli popularnej szwedzkiej marki (czyli coś co uwielbiam nawet bardziej). A na koniec przeprowadzka (czyli coś co uwielbiam najbardziej). Po 40 miesiącach zmieniłem moje mieszkanie nr 11 na mieszkanie nr 12. Tyle czasu w jednym miejscu (nie licząc domu rodzinnego) nigdy nie mieszkałem. Dotychczasowy rekord to 16 miesięcy. Niemalże już zapuściłem tam korzenie. Dlatego też zdecydowałem się kontynuować swoją wędrówkę (from Sobieszów to eternity) i przeprowadziłem się (z małżonką i nasciturusem naturalnie) o kilkaset metrów, ze Śródmieścia Północnego na Mirów. Ze złych wiadomości, warto nadmienić, że zabrano mi pieska. Podobno tymczasowo, ale niemniej uprasza się o zwrot. Natychmiast.














Pielgrzymka na Plac Zbawiciela














Ekipa remontowa rozmyśla nad kolejnym ruchem.














Tak Mistrzu














Teliku wracaj