Monday, 1 April 2013

Najważniejszy dzień roku

Najważniejszy dzień roku był wczoraj. Dzień zmiany czasu na letni. Nareszcie. Tyle na niego czekałem. Od wczoraj popołudnia są o godzinę dłuższe. Znowu będzie robiło się ciemno w okolicach godziny 20.  Jest mi to obojętne, o której rano robi się jasno. Zazwyczaj wtedy, albo śpię, albo jestem nieprzytomny, więc liczy się tylko dłuższe popołudnie. Pogoda próbowała trochę zepsuć obchody tego dnia. Na szczęście jej się nie udało, zegarki przestawiły się jak co roku.



Wednesday, 27 March 2013

Żyrek

Wróciłem do podróżowania po kraju. Tym razem odwiedziłem Żyrardów. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Z jednej strony, słyszałem, że jest to drugi Londyn (wersja żyrardowska). Z drugiej strony, że to zadupie gdzie nic nie ma poza patologią (wersja skierniewicko-grodziska). Okazało się, że może nie jest to Londyn, ale też nie jest źle. Ładne przemysłowe miasto. Całe centrum z nieotynkowanej cegły. Uwielbiam takie miejsca. Wrócę jeszcze w tym roku sprawdzić jak prezentuje się latem.
Dziś byłem w Białymstoku. Odwołali już zimę. Jutro lecę w Karkonosze. Potem jeszcze do Wisły. A na koniec wracam do pracy.


Friday, 22 March 2013

Amok

Właściwie powinienem napisać "I'm ok". Przeżyłem ten egzamin. Nie wiem czy zdałem, ale przeżyłem. Jestem jeszcze w lekkim szoku, adrenalina zaczyna schodzić i powoli dochodzi do mnie jak bardzo zlasował mi się mózg przez 2 miesiące nauki i 4 dni ładowania w klawiaturę. Nie wiem co mam teraz robić. Wcześniej wiedziałem, że mam się uczyć. A teraz?

Monday, 11 March 2013

Obrazek losowy

Upłynął kolejny tydzień aresztu domowego. Do końca odsiadki zostało już naprawdę niewiele. Niestety nieodwracalne zmiany spowodowane izolacją postępują. Od ostatniego wpisu swoją kolekcję miliarda autoportretów wykonanych komórką, wzbogaciłem o kolejny milion zdjęć. Bardzo wdzięczny temat. Mam już tego tyle, że najwyższy czas zrobić jakąś selekcję i wydać to formie książki pod wymownym tytułem "Narcyz". Znam przynajmniej jedną osobę, której taka książka bardzo się spodoba.


















Mam jeszcze to samo zdjęcie w wersjach: wesoły, zły, cyniczny oraz zmęczony życiem.

Wednesday, 27 February 2013

Obrazek zastępczy

Ostatnio moim ulubionym zajęciem obok nauki, robienia sobie sobie zdjęć i siedzenia na necie jest zapuszczanie włosów, wąsów i brody. Po 30 latach wreszcie odkryłem kim chcę być naprawdę. Rumcajsem. Do Jičína mam z domu niecałe 80 km, więc jak tylko zrobi się cieplej, pakuję Hankę i pistolet na żołędzie i zaczynam nowe życie.
A cieplej zrobi się już niedługo. Koniec lutego to już ten moment, w którym można powoli wystawiać środkowy palec w kierunku odchodzącej pory mroku. Zresztą tak źle w tym roku nie było. Główną zaletą aresztu domowego jest to, że udało mi się przezimować w koszulce i japonkach. Oby tak dalej.














Obrazek zastępczy

Wednesday, 6 February 2013

Uczę się

W związku z czym nie mam czasu na nic. Nie oglądam seriali. Nie siedzę na necie. Nie cykam (sobie) zdjęć, a już na pewno nie nagrywam filmów. Nie chodzę na bieżnię. Nie jem siedmiu posiłków dziennie. Nie śpię do dziesiątej. Nie marnuję czasu na pierdoły. Cały ja.














 A tu nie wiem kto.














I tu też nie.

Sunday, 27 January 2013

Historia lubi się powtarzać

Znowu wróciłem do punktu, w którym zaczynałem pisać bloga. Znowu nie pracuję, bo muszę się uczyć. W rzeczywistości znowu nie uczę się, ale oczywiście od jutra się biorę. Poza tym jak zawsze jestem już zmęczony nauką, chociaż tak naprawdę nie zacząłem się jeszcze uczyć.
Zmieniły się tylko pewne szczegóły. Wtedy byłem na zachodzie, teraz jestem na wschodzie. Wtedy było ciepło, a teraz jest zimno. Wtedy siedziałem w pokoju sam, a teraz z małżonką. Wtedy piłem piwo, a teraz colę. Poza tym ta sama niemoc i bicie rekordów w prokrastynacji.
Mam tylko delikatny żal, do Internetu, który nie nadąża z aktualizowaniem treści, w związku z czym wszystkie rzeczy muszę czytać dwa razy.














Drugi od lewej - sobowtór niebieskiej strzały.