U mnie tyle co zawsze. Wracam wreszcie na rewiry. 9 miesięcy Chojnika nie widziałem. Po takiej przerwie będę go musiał chyba obejrzeć z bliska.
Tuesday, 15 April 2014
Friday, 4 April 2014
A nie mówiłem
Szast prast i mamy piątek, a ja rozsiadłem w fotelu dzierżąc pysznego schłodzonego IPA. Nawet nie wiem kiedy upłynął tzw. międzyczas pomiędzy tu i w zeszłą niedzielę a tu i teraz. A może w ogóle nie upłynął, skoro upływu nie odczułem a cały czas jestem tu. Sam już nie wiem, ale nie wątpię, że nie zdążę nawet policzyć do trzech, a będę tu i będzie niedziela wieczór. I tak w kółko.


Sunday, 30 March 2014
Co jest najlepsze
Czas strasznie zasuwa. Wydaje się, że dopiero zaczął się rok, a już minął kwartał. Ani się obejrzę, a będzie po wakacjach. Potem już tylko święta i karuzela kręci się od nowa. Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że przestał mnie zupełnie martwić fakt, że kończy się weekend. Kiedyś całą niedzielę (a jeśli nie całą to przynajmniej od rosołu) chodziłem struty, że już koniec, że jutro do roboty, że łojezu czemu tak krótko i w ogóle. Teraz wiem, że wstanę jutro i od razu wpadnę w wir tysiąca rzeczy, które miałem do ogarnięcia na wczoraj i ani się obejrzę, a będę siedział w piątek wieczorem dzierżąc w ręku schłodzony bro. Wspaniała perspektywa.
Monday, 17 March 2014
Marz
Ani się obejrzałem, a okazało się, że jest marzec. Znaczy połowa marca. Właściwie druga połowa marca. Dokładnie 17 marca. Od czasu ostatniego posta zimy praktycznie nie było, w związku z czym odpadł mój ulubiony temat czyli narzekanie na pogodę. U mnie nawet dużo. Byłem parę dni w heimacie, potem heimat był parę dni u mnie. Poza tym praca, wycieczki krajoznawcze (byliście kiedyś w Przedborzu?), wygrzewanie się w saunie i zabawy z dziewczynką, która wprowadziła się do mnie jakiś czas temu.
Soundtrack na marzec: Cocteau Twins - "Garlands"
Soundtrack na marzec: Cocteau Twins - "Garlands"
Saturday, 1 February 2014
Wednesday, 8 January 2014
Post 200
Długi weekend bożonarodzeniowo-noworoczny zakończony. Tym razem świętowanie odbywało się w wersji "bez znieczulenia". Czas powrócić do tradycyjnego trybu praca-weekend opartego na zasadzie permanentnego niedospania.
Friday, 20 December 2013
Gorączka przedświąteczna
Przed świętami tradycyjne przyspieszenie, nagle trzeba zakończyć wszystkie sprawy, które zlewało się przez cały rok. Na szczęście udało się i już można rozpocząć ferie świąteczne. W tym roku dostałem dyspensę od losu i zamiast tradycyjnych 1500 czeka mnie tylko 500 kilometrów za kółkiem. Yeah.
Subscribe to:
Posts (Atom)















