Sunday, 20 March 2011

Saturday, 26 February 2011

Na Syberii

Marzną członki, podczas ferii.
Tyle w temacie pogody i samopoczucia.

Friday, 21 January 2011

Znowu

Potrzaskałem niebieską strzałę. Równy miesiąc po ostatnim incydencie, który zakończył się w rowie. Tak samo jak wtedy w drodze do Jeleniej. To musi być jakiś znak. Niestety nie wiem co oznacza.

Friday, 31 December 2010

Zima krzyżuje

Dziś na zakończenie starego roku, tradycyjne już narzekanie na pogodę. Jest to temat bardzo wdzięczny. Mógłbym o tym pisać, pisać i pisać. Więc piszę.

Zima, zima, gówniana zima. W tym roku pokrzyżowała mi plany świąteczno-noworoczne, a także korekty tych planów oraz korekty korekt. Najpierw wepchnęła niebieską strzałę do rowu, potem wprawiła jej rozrusznik w stan hibernacji, połamała nogę mamie, zmusiła do opuszczenia górskiej kryjówki i jeszcze zatkała mi nos.

Nie mogę uwierzyć, że latem tęsknie do zimy. Głupi jak glany Fafika czasem jestem.














From here to eternity.

Monday, 29 November 2010

Gmła

Listopad zleciał szybko. Najpierw tradycyjny Dzień Trupa w Karkonoszach. Później pomachałem Prezydentowi, który przechadzał się z okazji moich imienin nieopodal bloku. A dzisiaj wracając z pracy, w związku z nagłym załamaniem pogody i intensywnymi opadami śniegu wymyśliłem sto nowych przekleństw.



















Thursday, 28 October 2010

Akcja "Hiena"

Dzisiaj zanotowałem wysoki poziom absurdu. W ramach wolontariatu, zgłosiłem się na akcję "Znicz" polegającą na paleniu zniczy i ustawianiu tabliczek na grobach adwokatów. Święto Zmarłych spędzam w górskiej kryjówce, więc musiałem to załatwić przed. Jako człowiek zapracowany nie miałem niestety czasu aby załatwić to za dnia, więc musiałem zrobić po zmroku. W związku z czym akcja "Znicz" dla osób postronnych mogła wyglądać jak akcja "Hiena cmentarna". Jeśli ktoś dzisiaj w późnych godzinach wieczornych widział na Powązkach postać skaczącą między grobowcami a nagrobkami i próbującą przy gównodającym świetle komórki odczytywać nazwiska pochowanych, to byłem ja. W nieco ponad godzinę udało mi się zlokalizować trzy nagrobki, nie wpaść do żadnego dołu, trzasnąć kostką o kawałek odłamanej płyty i uciec przed nieumarłymi. Zdjęcia mam, ale nie pokażę.

Friday, 22 October 2010

Pozdrowienia

Pozdrawiam z miejsca, gdzie prawie nie ma miejscowych, a większość przyjezdnych zapytanych czy chcą kiedyś wrócić do siebie na stałe, rumieni się albo głupkowato śmieje. Poza tym ok.

Soundtrack z cyklu "hardkorowa przyjemność": Vainio-Väisänen-Vega - "Endless"