Tytuł wydaje się wystarczający dla opisania wszystkiego co dzieje się wokół. Mógłbym napisać jeszcze, że nadal praca, ale to już zahaczałoby o malkontenctwo. Brak zajęcia to tragedia, ale nadmiar zajęć to tylko taka sytuacja. Ani dobra, ani zła.
Moja „ulubiona” pora roku w tym roku nie rozpieszcza. Jest słabo, słońca jak na lekarstwo, temperatury znacznie poniżej tych w prosektorium. Staram sobie to jakoś wynagrodzić sauną, łyżwami, wycieczką w góry, czy też pracą w ilościach pourlopowych (czyt. nieludzkich).